{"id":153,"date":"2007-07-27T14:07:12","date_gmt":"2007-07-27T12:07:12","guid":{"rendered":"http:\/\/thewhiteking.org\/?p=153"},"modified":"2008-03-07T00:10:05","modified_gmt":"2008-03-06T22:10:05","slug":"tulipany","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/?p=153","title":{"rendered":"TULIPANY"},"content":{"rendered":"<p><em>Przek\u0142ad El\u017cbieta Cygielsk<\/em>a<\/p>\n<p>Wieczorem schowa\u0142em budzik pod poduszk\u0119, \u017ceby us\u0142ysze\u0107 jego terkotanie i \u017ceby matka si\u0119 nie obudzi\u0142a, ale nim zadzwoni\u0142, ju\u017c nie spa\u0142em, tak si\u0119 szykowa\u0142em do tej niespodzianki. Wzi\u0105\u0142em z biurka niklowan\u0105 chi\u0144sk\u0105 latark\u0119, wyci\u0105gn\u0105\u0142em budzik spod poduszki, po\u015bwieci\u0142em sobie, by\u0142a za kwadrans pi\u0105ta, wy\u0142\u0105czy\u0142em go, potem zdj\u0105\u0142em z oparcia krzes\u0142a przygotowane wieczorem rzeczy i szybko si\u0119 ubra\u0142em, ca\u0142y czas uwa\u017caj\u0105c, by nie ha\u0142asowa\u0107. Kiedy wci\u0105ga\u0142em spodnie, przypadkiem kopn\u0105\u0142em krzes\u0142o, nie przewr\u00f3ci\u0142o si\u0119 na szcz\u0119\u015bcie, tylko stukn\u0119\u0142o o st\u00f3\u0142. Ostro\u017cnie otworzy\u0142em drzwi do pokoju, cho\u0107 wiedzia\u0142em, \u017ce nie zaskrzypi\u0105, bo dzie\u0144 wcze\u015bniej nasmarowa\u0142em zawiasy. Podszed\u0142em do kredensu, bardzo wolno<!--more--> wysun\u0105\u0142em \u015brodkow\u0105 szuflad\u0119, wyj\u0105\u0142em du\u017ce no\u017cyce krawieckie, kt\u00f3rymi matka zwykle obcina\u0142a mi w\u0142osy, potem przekr\u0119ci\u0142em zamek yale w drzwiach i bardzo cicho wyszed\u0142em, do p\u00f3\u0142pi\u0119tra nie bieg\u0142em, dopiero stamt\u0105d pu\u015bci\u0142em si\u0119 p\u0119dem w d\u00f3\u0142. Zanim znalaz\u0142em si\u0119 przed blokiem, zd\u0105\u017cy\u0142em si\u0119 rozgrza\u0107 i taki rozgrzany poszed\u0142em w kierunku skweru, bo tam, obok \u017ar\u00f3de\u0142ka, ros\u0142y na klombie najpi\u0119kniejsze w mie\u015bcie tulipany. Byli\u015bmy w\u00f3wczas ju\u017c dobre p\u00f3\u0142 roku bez ojca, a wygl\u0105da\u0142o na to, \u017ce wyje\u017cd\u017ca tylko na tydzie\u0144. Pojecha\u0142 nad morze, do pewnej stacji badawczej, w niezwykle pilnej sprawie, kiedy si\u0119 ze mn\u0105 \u017cegna\u0142, m\u00f3wi\u0142, jak bardzo \u017ca\u0142uje, \u017ce nie mo\u017ce mnie wzi\u0105\u0107 ze sob\u0105, zw\u0142aszcza \u017ce morze teraz, p\u00f3\u017an\u0105 jesieni\u0105, stanowi niezapomniany widok, jest du\u017co bardziej gniewne ni\u017c latem, pot\u0119\u017cne, \u017c\u00f3\u0142tawe fale bij\u0105 o brzeg, jak okiem si\u0119gn\u0105\u0107 jedna bia\u0142a piana, ale nic straconego, obiecuje, \u017ce jak tylko wr\u00f3ci, to mnie tam zabierze i mi je poka\u017ce, w\u0142a\u015bciwie nie rozumie, jak to si\u0119 mog\u0142o sta\u0107, \u017ce mam ju\u017c dziesi\u0119\u0107 lat, a jeszcze nie widzia\u0142em morza, zreszt\u0105 niewa\u017cne, kiedy\u015b to sobie odbijemy, tak jak par\u0119 innych rzeczy, z niczym nie nale\u017cy si\u0119 spieszy\u0107, na wszystko mamy czas, du\u017co czasu, bo \u017cycie przed nami. By\u0142o to jedno z ulubionych powiedze\u0144 ojca, nie bardzo rozumia\u0142em, co znaczy, a kiedy potem nie wr\u00f3ci\u0142 do domu, tym cz\u0119\u015bciej nad nim rozmy\u015bla\u0142em, cz\u0119sto te\u017c przychodzi\u0142o mi do g\u0142owy tamto po\u017cegnanie, chwila, kiedy widzia\u0142em go po raz ostatni, koledzy ojca przyjechali po niego szarym furgonem, w\u0142a\u015bnie wr\u00f3ci\u0142em ze szko\u0142y, kiedy ruszali, gdyby nie przepad\u0142a nam ostatnia lekcja, przyroda, nie spotka\u0142bym si\u0119 z nimi, akurat wsiadali do auta, kiedy dotar\u0142em do domu, bardzo si\u0119 spieszyli, koledzy ojca pr\u00f3bowali mu nawet przeszkodzi\u0107 w rozmowie ze mn\u0105, ale ojciec twardo powiedzia\u0142, \u017ceby tego nie robili, sami te\u017c maj\u0105 dzieci, wiedz\u0105 wi\u0119c, jak to jest, pi\u0119\u0107 minut nikogo nie zbawi, i wtedy jeden z jego koleg\u00f3w, wysoki m\u0119\u017cczyzna o bia\u0142ych w\u0142osach, ubrany w szary garnitur, wzruszy\u0142 ramionami i powiedzia\u0142, dobrze, pi\u0119\u0107 minut ju\u017c faktycznie nie ma znaczenia, no i wtedy ojciec podszed\u0142 do mnie, ale mnie nie pog\u0142aska\u0142 ani nie obj\u0105\u0142, tylko, trzymaj\u0105c przed sob\u0105 w wyci\u0105gni\u0119tych r\u0119kach marynark\u0119, opowiada\u0142 t\u0119 historyjk\u0119 o morzu i \u017ce jest pilnie potrzebny w tym instytucie badawczym, b\u0119dzie tam z tydzie\u0144, a je\u015bli sytuacja oka\u017ce si\u0119 bardzo trudna, to troch\u0119 d\u0142u\u017cej, dop\u00f3ty, dop\u00f3ki nie uporz\u0105dkuje wszystkich spraw, i znowu zacz\u0105\u0142 m\u00f3wi\u0107 o morzu, ale wtedy podszed\u0142 do nas ten jego wysoki, siwy kolega, po\u0142o\u017cy\u0142 ojcu r\u0119k\u0119 na ramieniu i powiedzia\u0142, niech pan ju\u017c idzie, panie doktorze, pi\u0119\u0107 minut min\u0119\u0142o, musimy ju\u017c i\u015b\u0107, bo sp\u00f3\u017animy si\u0119 na samolot, wtedy ojciec pochyli\u0142 si\u0119, poca\u0142owa\u0142 mnie w czo\u0142o, chocia\u017c obj\u0105\u0107, to mnie nie obj\u0105\u0142, i powiedzia\u0142, \u017cebym uwa\u017ca\u0142 na matk\u0119, \u017cebym by\u0142 grzeczny, bo teraz ja b\u0119d\u0119 w domu jedynym m\u0119\u017cczyzn\u0105, musz\u0119 si\u0119 wi\u0119c dobrze sprawowa\u0107, powiedzia\u0142em, \u017ce w porz\u0105dku, b\u0119d\u0119 grzeczny, i niech on na siebie uwa\u017ca, a jego kolega popatrzy\u0142 na mnie i powiedzia\u0142, nie martw si\u0119, szczylu, ju\u017c my b\u0119dziemy uwa\u017ca\u0107 na pana doktora, i pu\u015bci\u0142 do mnie oko, potem otworzy\u0142 boczne drzwi furgonu i pom\u00f3g\u0142 ojcu wsi\u0105\u015b\u0107, szofer tymczasem zapu\u015bci\u0142 silnik i kiedy drzwi zatrzasn\u0119\u0142y si\u0119 za ojcem, ruszyli, a ja wzi\u0105\u0142em teczk\u0119, odwr\u00f3ci\u0142em si\u0119 i poszed\u0142em w kierunku klatki schodowej, bo w\u0142a\u015bnie uda\u0142o mi si\u0119 zdoby\u0107 nowego napastnika do mojej guzikowej dru\u017cyny pi\u0142karskiej, chcia\u0142em si\u0119 wi\u0119c przekona\u0107, czy tak samo g\u0142adko przesuwa si\u0119 po ceracie co po kartonie, nie zosta\u0142em tam i nawet nie pomacha\u0142em, nie patrzy\u0142em za furgonem, nie poczeka\u0142em, a\u017c zniknie u wylotu ulicy. Wyra\u017anie pami\u0119tam twarz ojca, by\u0142 zaro\u015bni\u0119ty, pachnia\u0142 papierosami, wygl\u0105da\u0142 na bardzo, bardzo zm\u0119czonego i u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 tak jako\u015b p\u00f3\u0142g\u0119bkiem, du\u017co o tym my\u015bla\u0142em, lecz nie s\u0105dz\u0119, by wiedzia\u0142 z g\u00f3ry, \u017ce nie b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do domu, po tygodniu dostali\u015bmy od niego list, pisa\u0142, \u017ce sytuacja okaza\u0142a si\u0119 du\u017co trudniejsza, ni\u017c przypuszczali, o szczeg\u00f3\u0142ach, niestety, z uwagi na bezpiecze\u0144stwo pa\u0144stwa pisa\u0107 nie mo\u017ce, ale musi tam jeszcze zosta\u0107 czas jaki\u015b, je\u015bli wszystko dobrze p\u00f3jdzie, to mo\u017ce za par\u0119 tygodni dostanie dzie\u0144 czy dwa urlopu, na razie jednak nie mog\u0105 si\u0119 bez niego obej\u015b\u0107. Od tamtej pory przys\u0142a\u0142 jeszcze kilka list\u00f3w, jeden na trzy-cztery tygodnie, i w ka\u017cdym z nich pisa\u0142, \u017ce nied\u0142ugo przyjedzie do domu, ale potem nawet na Bo\u017ce Narodzenie nie przyjecha\u0142, i w sylwestra te\u017c na pr\u00f3\u017cno na niego czekali\u015bmy, i mieli\u015bmy ju\u017c kwiecie\u0144, a tu nawet listy nie przychodzi\u0142y, i zacz\u0105\u0142em my\u015ble\u0107, \u017ce ojciec tak naprawd\u0119 uciek\u0142 za granic\u0119, jak ojciec mojego kolegi ze szko\u0142y, Egonka, kt\u00f3ry przep\u0142yn\u0105\u0142 Dunaj i dosta\u0142 si\u0119 do Jugos\u0142awii, a stamt\u0105d na Zach\u00f3d, lecz od tamtej pory nie mieli od niego \u017cadnej wiadomo\u015bci, nie wiedzieli wi\u0119c nawet, czy \u017cyje. Szed\u0142em z ty\u0142u, za blokami, bo nie chcia\u0142em si\u0119 na kogo\u015b natkn\u0105\u0107, wola\u0142em, \u017ceby mnie nikt nie pyta\u0142, dok\u0105d si\u0119 takim bladym \u015bwitem wybieram. Przy \u017ar\u00f3de\u0142ku na szcz\u0119\u015bcie nikogo nie by\u0142o, spokojnie wi\u0119c przelaz\u0142em przez \u0142a\u0144cuch i ju\u017c by\u0142em na klombie, w\u015br\u00f3d tulipan\u00f3w, wyj\u0105\u0142em no\u017cyce i zacz\u0105\u0142em \u015bcina\u0107 kwiaty, u samego do\u0142u, tu\u017c nad ziemi\u0105, babcia kiedy\u015b m\u00f3wi\u0142a, \u017ce im ni\u017cej si\u0119 \u015bcina, tym d\u0142u\u017cej potem postoj\u0105, najlepiej jak si\u0119 zetnie ca\u0142e, razem z li\u015b\u0107mi, z pocz\u0105tku chcia\u0142em \u015bci\u0105\u0107 tylko dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107, ale tak gdzie\u015b ko\u0142o pi\u0119tnastego straci\u0142em rachub\u0119, \u015bcina\u0142em wi\u0119c jednego tulipana za drugim, ca\u0142\u0105 kurtk\u0119 mia\u0142em mokr\u0105 od rosy, spodnie zreszt\u0105 te\u017c, ale nie przejmowa\u0142em si\u0119 tym, my\u015bla\u0142em o ojcu, \u017ce on robi\u0142 mniej wi\u0119cej to samo co roku, \u017ce ka\u017cdej wiosny podobnie jak ja teraz \u015bcina\u0142 tulipany, matka cz\u0119sto opowiada\u0142a, \u017ce ojciec o\u015bwiadczy\u0142 si\u0119 jej z bukietem tulipan\u00f3w, \u017ce zaleca\u0142 si\u0119 do niej, przynosz\u0105c tulipany, i \u017ce rocznic\u0119 ich \u015blubu te\u017c zawsze \u015bwi\u0119towa\u0142 tulipanami, siedemnastego kwietnia robi\u0142 jej niespodziank\u0119, przynosz\u0105c ogromny bukiet tulipan\u00f3w, rano, kiedy si\u0119 budzi\u0142a, zawsze czeka\u0142y na ni\u0105 w kuchni na stole, wiedzia\u0142em, \u017ce w\u0142a\u015bnie przypada pi\u0119tnasta rocznica ich \u015blubu, chcia\u0142em wi\u0119c, \u017ceby matka dosta\u0142a z tej okazji bukiet wi\u0119kszy ni\u017c kiedykolwiek. \u015aci\u0105\u0142em tyle tulipan\u00f3w, \u017ce ledwie mog\u0142em je utrzyma\u0107, kiedy pr\u00f3bowa\u0142em przycisn\u0105\u0107 do siebie kwiaty, bukiet mi si\u0119 rozsypa\u0142, po\u0142o\u017cy\u0142em wi\u0119c tulipany obok siebie na ziemi, otrz\u0105sn\u0105\u0142em no\u017cyce z rosy i dalej \u015bcina\u0142em jedn\u0105 \u0142odyg\u0119 za drug\u0105, my\u015bla\u0142em w tym czasie o ojcu, \u017ce on pewnie tymi samymi no\u017cycami \u015bcina\u0142 kwiaty, patrzy\u0142em na swoj\u0105 r\u0119k\u0119<br \/>\ni usi\u0142owa\u0142em sobie wyobrazi\u0107 r\u0119k\u0119 ojca, lecz na pr\u00f3\u017cno, widzia\u0142em tylko w\u0142asn\u0105 chud\u0105, bia\u0142\u0105 d\u0142o\u0144, w\u0142asne palce w wytartych metalowych otworach, no i wtedy jaki\u015b staruszek krzykn\u0105\u0142 na mnie, co robi\u0119, mam natychmiast przesta\u0107, co sobie wyobra\u017cam, nie mo\u017cna tak po prostu \u015bcina\u0107 kwiat\u00f3w, i \u017cebym wiedzia\u0142, \u017ce zawo\u0142a milicjant\u00f3w, trafi\u0119 do poprawczaka, gdzie jest miejsce dla takich jak ja, popatrzy\u0142em na niego, na szcz\u0119\u015bcie nie by\u0142 to nikt znajomy, odkrzykn\u0105\u0142em wi\u0119c, \u017ceby si\u0119 zamkn\u0105\u0142, kra\u015b\u0107 kwiaty to nie grzech, potem schowa\u0142em no\u017cyce do kieszeni, z trudem zgarn\u0105\u0142em z ziemi tulipany, par\u0119 sztuk nawet zosta\u0142o, potem wyskoczy\u0142em z klombu po drugiej stronie, s\u0142ysza\u0142em, jak za mn\u0105 wo\u0142a, \u017ce powinienem si\u0119 wstydzi\u0107 swoich s\u0142\u00f3w, ale \u017ce i tak mi si\u0119 nie upiecze, bo spisa\u0142 z tarczy numer mojej szko\u0142y, nawet si\u0119 jednak nie obejrza\u0142em, wiedzia\u0142em, \u017ce nie m\u00f3g\u0142 tego zrobi\u0107, bo by\u0142em w kurtce, na r\u0119kawie kt\u00f3rej akurat nie mia\u0142em naszytej tarczy, bieg\u0142em wi\u0119c spokojnie do domu, obur\u0105cz trzyma\u0142em kwiaty, \u017ceby si\u0119 nie po\u0142ama\u0142y, g\u0142\u00f3wki tulipan\u00f3w uderza\u0142y o siebie, co jaki\u015b czas dotyka\u0142y mojej twarzy, szerokie li\u015bcie szele\u015bci\u0142y, wok\u00f3\u0142 unosi\u0142 si\u0119 zapach, kt\u00f3ry czuje si\u0119 zwykle, gdy strzyg\u0105 traw\u0119, tylko znacznie silniejszy.<br \/>\nKiedy dotar\u0142em na czwarte pi\u0119tro, zatrzyma\u0142em si\u0119 przed drzwiami, przykucn\u0105\u0142em i ostro\u017cnie po\u0142o\u017cy\u0142em kwiaty na wycieraczce, potem wsta\u0142em i powoli otworzy\u0142em drzwi, zrobi\u0142em krok przez kwiaty, d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 sta\u0142em w ciemnym przedpokoju i nas\u0142uchiwa\u0142em. Matka si\u0119 na szcz\u0119\u015bcie nie obudzi\u0142a, zanios\u0142em wi\u0119c ca\u0142e nar\u0119cze tulipan\u00f3w do kuchni, po\u0142o\u017cy\u0142em na stole, poszed\u0142em do spi\u017carni, wyj\u0105\u0142em spod p\u00f3\u0142ki najwi\u0119kszy s\u0142\u00f3j po og\u00f3rkach,<br \/>\npodstawi\u0142em pod kran, nala\u0142em wody, potem postawi\u0142em na \u015brodku sto\u0142u i w\u0142o\u017cy\u0142em tulipany, by\u0142o ich tyle, \u017ce si\u0119 nie zmie\u015bci\u0142y, z dziesi\u0119\u0107 sztuk zosta\u0142o, w\u0142o\u017cy\u0142em je do zlewu, potem podszed\u0142em do sto\u0142u i najlepiej jak umia\u0142em, stara\u0142em si\u0119 u\u0142o\u017cy\u0107 bukiet, ale nie bardzo mi to wysz\u0142o, z powodu nadmiaru li\u015bci tulipany sta\u0142y dosy\u0107 bez\u0142adnie, poza tym jedne by\u0142y za kr\u00f3tkie, inne za d\u0142ugie, wiedzia\u0142em, \u017ce musz\u0119 przyci\u0105\u0107 \u0142odygi r\u00f3wno, je\u015bli chc\u0119, \u017ceby bukiet jako\u015b wygl\u0105da\u0142, przysz\u0142o mi wtedy do g\u0142owy, \u017ce je\u015bli wezm\u0119 ze spi\u017carni kocio\u0142 do gotowania bielizny, to wszystkie kwiaty si\u0119 w nim zmieszcz\u0105 i mo\u017ce nawet nie trzeba b\u0119dzie ich przycina\u0107, poszed\u0142em wi\u0119c znowu do spi\u017carni, otworzy\u0142em drzwi, schyli\u0142em si\u0119 i wyci\u0105gn\u0105\u0142em spod p\u00f3\u0142ki ten gar, no i wtedy us\u0142ysza\u0142em, jak matka pyta kto to, jest tam kto\u015b, nie widzia\u0142a mnie, bo by\u0142em zas\u0142oni\u0119ty drzwiami, ale ja przez szpar\u0119 widzia\u0142em, jak tam stoi, w d\u0142ugiej, bia\u0142ej nocnej koszuli, boso, i widzia\u0142em jej twarz, kiedy zobaczy\u0142a tulipany,<br \/>\nzrobi\u0142a si\u0119 bia\u0142a jak kreda, opar\u0142a si\u0119 r\u0119k\u0105 o futryn\u0119, otworzy\u0142a usta, my\u015bla\u0142em, \u017ce si\u0119 u\u015bmiechnie, ale wygl\u0105da\u0142a raczej, jakby mia\u0142a za chwil\u0119 krzykn\u0105\u0107 albo zacz\u0105\u0107 si\u0119 piekli\u0107,<br \/>\njakby ogarn\u0119\u0142a j\u0105 z\u0142o\u015b\u0107 czy jakby co\u015b j\u0105 bola\u0142o, zastyg\u0142a w kurczowym grymasie, oczy si\u0119 jej zw\u0119zi\u0142y, s\u0142ysza\u0142em, jak g\u0142\u0119boko oddycha, i wtedy wolno rozejrza\u0142a si\u0119 po kuchni, a kiedy zobaczy\u0142a otwarte drzwi do spi\u017carni, pu\u015bci\u0142a futryn\u0119, odgarn\u0119\u0142a z twarzy w\u0142osy, g\u0142\u0119boko westchn\u0119\u0142a i spyta\u0142a, synku, to ty, nic wtedy nie powiedzia\u0142em, tylko wyszed\u0142em zza drzwi spi\u017carni i stan\u0105\u0142em ko\u0142o sto\u0142u, powiedzia\u0142em, \u017ce chcia\u0142em jej sprawi\u0107 niespodziank\u0119 i niech si\u0119 nie gniewa, nie mia\u0142em nic z\u0142ego na my\u015bli, zrobi\u0142em to tylko dlatego, \u017ce ojciec mnie prosi\u0142, bym, p\u00f3ki nie wr\u00f3ci, pe\u0142ni\u0142 w domu rol\u0119 m\u0119\u017cczyzny, i wtedy zobaczy\u0142em, \u017ce matka pr\u00f3buje si\u0119 u\u015bmiechn\u0105\u0107, w jej oczach jednak widzia\u0142em, \u017ce wci\u0105\u017c jest bardzo smutna, powiedzia\u0142a, \u017ce si\u0119 nie gniewa, mia\u0142a bardzo g\u0142\u0119boki i chropowaty g\u0142os, nie gniewa si\u0119 i bardzo dzi\u0119kuje, kiedy to m\u00f3wi\u0142a, podesz\u0142a i obj\u0119\u0142a mnie, ale nie tak jak zwykle, tylko znacznie, znacznie mocniej, bardzo mocno mnie do siebie przycisn\u0119\u0142a, jak kiedy\u015b, kiedy by\u0142em chory, ja te\u017c j\u0105 obj\u0105\u0142em i przycisn\u0105\u0142em do siebie, i przez swoje ubranie i jej nocn\u0105 koszul\u0119 czu\u0142em, jak jej serce bije, pomy\u015bla\u0142em o tulipanach, o tym, jak kl\u0119cza\u0142em w parku na<br \/>\nziemi i \u015bcina\u0142em jednego tulipana za drugim, czu\u0142em, jak matka jeszcze mocniej mnie przyciska, ja te\u017c coraz mocniej j\u0105 przyciska\u0142em, a nos mia\u0142em pe\u0142en zapachu tulipan\u00f3w,<br \/>\ntego silnego, zielonego zapachu trawy, nagle poczu\u0142em, jak matk\u0105 wstrz\u0105sa dreszcz, wiedzia\u0142em, \u017ce zaraz zacznie p\u0142aka\u0107, wiedzia\u0142em, \u017ce i ja si\u0119 rozp\u0142acz\u0119, nie chcia\u0142em tego,<br \/>\nale nie mog\u0142em jej pu\u015bci\u0107, tylko j\u0105 \u015bciska\u0142em i chcia\u0142em powiedzie\u0107, \u017ceby si\u0119 nie martwi\u0142a, \u017ce nic si\u0119 nie sta\u0142o, ale nie by\u0142em w stanie si\u0119 odezwa\u0107, zupe\u0142nie nie mog\u0142em otworzy\u0107 ust, no i wtedy kto\u015b nagle nacisn\u0105\u0142 dzwonek do drzwi, musia\u0142 naciska\u0107 ca\u0142\u0105 d\u0142oni\u0105, bo dzwonek<br \/>\nd\u0142ugo i bardzo g\u0142o\u015bno dzwoni\u0142, raz, dwa razy, trzy, poczu\u0142em, \u017ce matka mnie puszcza, tak jako\u015b nagle ca\u0142e jej cia\u0142o zrobi\u0142o si\u0119 zimne, ja te\u017c j\u0105 pu\u015bci\u0142em i powiedzia\u0142em, \u017ceby poczeka\u0142a,<br \/>\np\u00f3jd\u0119, zobacz\u0119 kto to.<br \/>\nKiedy szed\u0142em do drzwi, pomy\u015bla\u0142em, \u017ce to na pewno milicjanci, widocznie ten cz\u0142owiek w parku mnie pozna\u0142 i doni\u00f3s\u0142 na mnie, no i teraz przyszli, \u017ceby mnie zabra\u0107,<br \/>\nbo zniszczy\u0142em mienie publiczne, zerwa\u0142em tulipany, pomy\u015bla\u0142em, \u017ce mo\u017ce nie powinienem otwiera\u0107 drzwi, ale dzwonek ca\u0142y czas dzwoni\u0142, bardzo g\u0142o\u015bno, rozleg\u0142o si\u0119 te\u017c pukanie, si\u0119gn\u0105\u0142em wi\u0119c do zamka yale i otworzy\u0142em.<br \/>\nTo nie byli milicjanci, tylko koledzy ojca, ci, kt\u00f3rych widzia\u0142em, jak z nimi wyje\u017cd\u017ca\u0142, by\u0142em tak zaskoczony, \u017ce a\u017c nie mog\u0142em wydoby\u0107 z siebie g\u0142osu, wtedy ten wysoki siwy<br \/>\nspojrza\u0142 na mnie i spyta\u0142, czy mamusia jest w domu, a ja skin\u0105\u0142em g\u0142ow\u0105 i pomy\u015bla\u0142em, \u017ce na pewno ojciec przesy\u0142a przez nich prezent na rocznic\u0119 \u015blubu, i w\u0142a\u015bnie chcia\u0142em powiedzie\u0107, \u017ceby weszli, mama na pewno bardzo si\u0119 ucieszy, ale nim zd\u0105\u017cy\u0142em si\u0119 odezwa\u0107, siwy znowu zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do mnie, czy nie s\u0142ysza\u0142em, przecie\u017c o co\u015b mnie pyta\u0142, no i wtedy powiedzia\u0142em, \u017ce tak, jest w domu, na co ten drugi, ni\u017cszy, te\u017c si\u0119 odezwa\u0142 i powiedzia\u0142, \u017ce skoro tak, to oni<br \/>\nwejd\u0105, potem odepchn\u0105\u0142 mnie od drzwi i rzeczywi\u015bcie weszli, stan\u0119li w przedpokoju, a wtedy ten ni\u017cszy spyta\u0142, gdzie jest pok\u00f3j matki, powiedzia\u0142em, \u017ce matka jest w kuchni, i poszed\u0142em przodem, powiedzia\u0142em, \u017ce przyszli koledzy ojca, na pewno przynie\u015bli list albo jaki\u015b prezent, matka pi\u0142a w\u0142a\u015bnie wod\u0119 z kubka z dugim uchem, kt\u00f3rego u\u017cywali\u015bmy do nape\u0142niania maszynki do kawy, r\u0119ka jej zastyg\u0142a w po\u0142owie drogi, spojrza\u0142a na mnie, potem obok mnie, na koleg\u00f3w ojca, i widzia\u0142em, jak za tym kubkiem blednie, nast\u0119pnie opu\u015bci\u0142a kubek i zobaczy\u0142em, \u017ce jej usta si\u0119 zaciskaj\u0105, jak zawsze, gdy by\u0142a w\u015bciek\u0142a, w\u0142a\u015bnie tak, wtedy spyta\u0142a bardzo g\u0142o\u015bno koleg\u00f3w ojca, czego tu szukaj\u0105, i tak postawi\u0142a kubek z uchem na blacie, \u017ce a\u017c wyla\u0142a si\u0119 z niego resztka wody, powiedzia\u0142a jeszcze, \u017ceby si\u0119 st\u0105d zabierali, obaj ju\u017c jednak weszli za mn\u0105 do kuchni, ten wysoki siwy nawet nie powiedzia\u0142 dzie\u0144 dobry, tylko od razu zapyta\u0142 matk\u0119, co jest, nie powiedzia\u0142a pani dziecku, na co matka potrz\u0105sn\u0119\u0142a<br \/>\ng\u0142ow\u0105, nic panu do tego, ale wysoki siwy powiedzia\u0142, \u017ce to b\u0142\u0105d, bo wcze\u015bniej czy p\u00f3\u017aniej dziecko i tak si\u0119 dowie, takie rzeczy lepiej od razu mie\u0107 za sob\u0105, bo k\u0142amstwo rodzi k\u0142amstwo, na co matka si\u0119 roze\u015bmia\u0142a i powiedzia\u0142a, no tak, przecie\u017c panowie stoj\u0105 na stra\u017cy prawdy, wtedy ten ni\u017cszy wrzasn\u0105\u0142 na matk\u0119, \u017ceby stuli\u0142a pysk, i matka faktycznie zamilk\u0142a, siwy stan\u0105\u0142 przede mn\u0105 i spyta\u0142, ty, ma\u0142y, nadal my\u015blisz, \u017ce jeste\u015bmy kolegami twojego ojca, a ja nic na to nie powiedzia\u0142em, tylko czu\u0142em, \u017ce ca\u0142y dr\u0119twiej\u0119, jak na gimnastyce, po biegu na czas, kiedy trzeba si\u0119 pochyli\u0107 do przodu, bo inaczej trudno z\u0142apa\u0107 powietrze, i wtedy ten siwy u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do mnie, i powiedzia\u0142, \u017ce musz\u0119 wiedzie\u0107, \u017ce oni nie s\u0105 kolegami ojca tylko pracownikami s\u0142u\u017cby bezpiecze\u0144stwa, m\u00f3j ojciec zosta\u0142 aresztowany, bo bra\u0142 udzia\u0142 w organizowaniu antypa\u0144stwowej dzia\u0142alno\u015bci, wi\u0119c przez jaki\u015b czas na pewno go nie zobacz\u0119, w dodatku przez d\u0142ugi czas, bo m\u00f3j ojciec macha \u0142opat\u0105 na budowie Kana\u0142u Dunaj \u2013 Morze Czarne, i czy wiem, co to znaczy? To znaczy, \u017ce jest w obozie pracy, a poniewa\u017c cherlak z niego, d\u0142ugo nie poci\u0105gnie, nigdy stamt\u0105d nie wr\u00f3ci, mo\u017cliwe nawet, \u017ce ju\u017c nie \u017cyje. Kiedy to m\u00f3wi\u0142, matka chwyci\u0142a kubek i rzuci\u0142a nim o ziemi\u0119 z tak\u0105 si\u0142\u0105, \u017ce a\u017c si\u0119 rozprysn\u0105\u0142 na kawa\u0142ki, oficer wtedy zamilk\u0142 i przez chwil\u0119 panowa\u0142a cisza, a matka powiedzia\u0142a, \u017ce do\u015b\u0107, niech przestan\u0105, je\u015bli j\u0105 r\u00f3wnie\u017c chc\u0105 zabra\u0107, to niech zabior\u0105, ale mnie niech zostawi\u0105 w spokoju, bo ja jestem jeszcze dzieckiem, powinni zrozumie\u0107, niech mi dadz\u0105 spok\u00f3j i niech powiedz\u0105, czego chc\u0105, czego tu szukaj\u0105.<br \/>\nNi\u017cszy powiedzia\u0142 na to, \u017ce tylko t\u0119dy przechodzili i skoro ju\u017c tu byli, pomy\u015bleli, \u017ce si\u0119 troch\u0119 rozejrz\u0105, a nu\u017c znajd\u0105 co\u015b ciekawego w pokoju pana doktora. Wtedy matka spyta\u0142a, czy maj\u0105 nakaz, a wysoki siwy u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 i powiedzia\u0142, \u017ce nie musz\u0105 mie\u0107 nakazu do<br \/>\nbyle drobnostki, nic z\u0142ego w tym, \u017ce si\u0119 troch\u0119 rozejrz\u0105, nie s\u0105dzi, by\u015bmy mieli co\u015b do ukrycia.<br \/>\nMatka powiedzia\u0142a w\u00f3wczas bardzo g\u0142o\u015bno, \u017ce nie maj\u0105 do tego prawa i \u017ceby si\u0119 st\u0105d zabierali, \u017ceby sobie poszli, bo jak nie, to zaraz, tak jak stoi, p\u00f3jdzie, usi\u0105dzie pod ratuszem<br \/>\ni zacznie strajkowa\u0107, publicznie za\u017c\u0105da, \u017ceby wypu\u015bcili na wolno\u015b\u0107 jej m\u0119\u017ca, bo co to znaczy, \u017ce trzymaj\u0105 go ju\u017c p\u00f3\u0142 roku bez rozprawy i bez wyroku, jaki ten kraj jest, taki jest, ale mamy konstytucj\u0119, mamy w ko\u0144cu swoje prawa, aby przeprowadzi\u0107 rewizj\u0119, wci\u0105\u017c jeszcze potrzebny jest nakaz, niech go wi\u0119c albo poka\u017c\u0105, albo si\u0119 wynosz\u0105.<br \/>\nSiwy oficer znowu u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 do matki i powiedzia\u0142, \u017ce bardzo jej do twarzy z t\u0105 bojowo\u015bci\u0105 i \u017ce na pewno ojcu tam, nad Kana\u0142em, musi jej bardzo brakowa\u0107, bo naprawd\u0119 pi\u0119kna z niej kobieta, szkoda tylko, \u017ce nigdy wi\u0119cej si\u0119 nie spotkaj\u0105.<br \/>\nMatka zrobi\u0142a si\u0119 wtedy ca\u0142a czerwona na twarzy, jej cia\u0142o napr\u0119\u017cy\u0142o si\u0119, my\u015bla\u0142em, \u017ce zaraz podejdzie i spoliczkuje tego siwego oficera, chyba nigdy jeszcze nie widzia\u0142em jej tak rozw\u015bcieczonej, i wtedy rzeczywi\u015bcie ruszy\u0142a, podesz\u0142a jednak nie do oficera, tylko prosto do drzwi wej\u015bciowych, otworzy\u0142a je i powiedzia\u0142a, \u017ce ma do\u015b\u0107, wynocha, maj\u0105 natychmiast opu\u015bci\u0107 jej dom, bo jak nie, to ona zaraz zadzwoni do te\u015bcia, dobrze wiedz\u0105, \u017ce by\u0142 sekretarzem partii i nie szkodzi, \u017ce jest na emeryturze, bo wci\u0105\u017c jeszcze ma wok\u00f3\u0142 siebie wystarczaj\u0105co du\u017co \u017cyczliwych ludzi, by spowodowa\u0107, i\u017c za to, co tu zrobili, zostan\u0105 przeniesieni do drog\u00f3wki, je\u015bli wi\u0119c sami sobie dobrze \u017cycz\u0105, to niech ju\u017c id\u0105. Matka powiedzia\u0142a to w taki spos\u00f3b, tak zdecydowanie, \u017ce nawet ja niemal jej uwierzy\u0142em, chocia\u017c wiedzia\u0142em, \u017ce z w\u0142asnej nieprzymuszonej woli nigdy, przenigdy nie zadzwoni\u0142aby do dziadk\u00f3w, bo od kiedy babcia powiedzia\u0142a jej w oczy, \u017ce jest nienormaln\u0105 \u017cydowsk\u0105 kurw\u0105, matka ani z ni\u0105, ani z dziadkiem nie rozmawia, tylko \u017ce po sposobie, w jaki m\u00f3wi\u0142a, wcale nie mo\u017cna by\u0142o tego pozna\u0107.<br \/>\nNi\u017cszy oficer powiedzia\u0142 wtedy, a wi\u0119c tak si\u0119 rzeczy maj\u0105, je\u015bli jednak matka s\u0105dzi, \u017ce stary ma jeszcze jakiekolwiek wp\u0142ywy, zw\u0142aszcza teraz, kiedy zabrali jego syna, to si\u0119 grubo myli, i niech si\u0119 cieszy, \u017ce sama nie jest internowana, ale je\u015bli chce zadzwoni\u0107 i si\u0119 poskar\u017cy\u0107, to prosz\u0119 bardzo, podszed\u0142 do kredensu, z\u0142apa\u0142 za szuflad\u0119, w kt\u00f3rej by\u0142y sztu\u0107ce, i szarpn\u0105\u0142 z tak\u0105 si\u0142\u0105, \u017ce szuflada zosta\u0142a mu w r\u0119kach, no\u017ce, widelce, \u0142y\u017cki i \u0142y\u017ceczki rozsypa\u0142y si\u0119 po ca\u0142ej kuchni, potem oficer waln\u0105\u0142 pust\u0105 szuflad\u0105 o blat tak, \u017ce a\u017c z\u0142ama\u0142a si\u0119 tylna cz\u0119\u015b\u0107 szuflady, i powiedzia\u0142, prosz\u0119, teraz przynajmniej b\u0119dzie si\u0119 na co poskar\u017cy\u0107, to jednak dopiero pocz\u0105tek, naprawd\u0119, pocz\u0105tek, i wyszczerzy\u0142 z\u0119by w u\u015bmiechu, wiedzia\u0142em, \u017ce za chwil\u0119 przewr\u00f3ci st\u00f3\u0142, ale wtedy siwy po\u0142o\u017cy\u0142 mu r\u0119k\u0119 na ramieniu i powiedzia\u0142, spokojnie, Gyurka, spokojnie, zostaw j\u0105, wida\u0107 mylili\u015bmy si\u0119 co do pani, s\u0105dzili\u015bmy, \u017ce to m\u0105dra obieta, \u017ce wie, kiedy i dla kogo powinna by\u0107 mi\u0142a, wygl\u0105da jednak na to, \u017ce nie ma do\u015b\u0107 rozumu, by wiedzie\u0107, kto tak naprawd\u0119 jest jej \u017cyczliwy, wygl\u0105da na to, \u017ce za wszelk\u0105 cen\u0119 chce sobie arobi\u0107 k\u0142opot\u00f3w. Dobra, niech b\u0119dzie, jak chce. Oficer nazwany Gyurk\u0105 cisn\u0105\u0142 po\u0142aman\u0105 szuflad\u0119 na pod\u0142og\u0119, obok porozrzucanych sztu\u0107c\u00f3w, i powiedzia\u0142, w porz\u0105dku, towarzyszu<br \/>\nmajorze, zrobimy tak, jak towarzysz sobie \u017cyczy, idziemy.<br \/>\nOficer nazwany Gyurk\u0105 spojrza\u0142 nast\u0119pnie na matk\u0119, skin\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105, potem odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i powiedzia\u0142 do mnie, dobrze, p\u00f3jd\u0105 sobie, ale tylko dlatego, \u017ce widzi, i\u017c lubimy kwiaty, a ten, kto lubi kwiaty, nie mo\u017ce by\u0107 z\u0142ym cz\u0142owiekiem, kiedy to m\u00f3wi\u0142, podszed\u0142 do sto\u0142u, \u0105dzi\u0142em, \u017ce rozbije s\u0142\u00f3j, lecz tylko wyj\u0105\u0142 z niego jednego tulipana, pow\u0105cha\u0142 i powiedzia\u0142, problem w tym, \u017ce tulipany nie pachn\u0105, poza tym to naprawd\u0119 cudowne kwiaty, po czym wyszed\u0142 z kuchni, m\u00f3wi\u0105c, chod\u017amy, towarzyszu majorze, na co siwy nic nie odpowiedzia\u0142, tylko machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105, \u017ceby tamten szed\u0142, i oficer nazwany Gyurk\u0105 ruszy\u0142 do wyj\u015bcia, gdy mija\u0142 matk\u0119, wr\u0119czy\u0142 jej tulipana, matka wzi\u0119\u0142a go bez s\u0142owa, a wtedy tamten powiedzia\u0142 \u2013 kwiat dla kwiatu, jeszcze raz si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142, pu\u015bci\u0142 do mnie oko, w ko\u0144cu wyszed\u0142 i zacz\u0105\u0142 schodzi\u0107 po schodach.<br \/>\nMajor te\u017c wyszed\u0142, matka chcia\u0142a zatrzasn\u0105\u0107 za nim drzwi, ale major nagle zrobi\u0142 krok przez pr\u00f3g i zablokowa\u0142 drzwi nog\u0105, \u017ceby matka nie mog\u0142a ich zamkn\u0105\u0107, po czym powiedzia\u0142 spokojnie i dobitnie, jeszcze pani po\u017ca\u0142uje, prosz\u0119 pani, bo kiedy tu wr\u00f3cimy, to nawet pod\u0142og\u0119 zedrzemy, nawet kit z okien wyd\u0142ubiemy, zajrzymy pod wann\u0119 i do przewod\u00f3w gazowych, rozbierzemy na cz\u0119\u015bci ca\u0142y dom, i mo\u017ce by\u0107 pani pewna, \u017ce znajdziemy to, czego<br \/>\nszukamy, mo\u017ce by\u0107 pani tego pewna, umilk\u0142, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i ruszy\u0142 w d\u00f3\u0142 po schodach.<br \/>\nWtedy matka zamkn\u0119\u0142a drzwi, wcze\u015bniej jeszcze us\u0142ysza\u0142em, jak major m\u00f3wi jej do widzenia, odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119, opar\u0142a plecami o zamkni\u0119te drzwi i sta\u0142a tak, z czerwonym tulipanem w r\u0119ce, patrzy\u0142a na rozbity kubek, na porozrzucane sztu\u0107ce, na po\u0142aman\u0105 szuflad\u0119, usta jej zadrga\u0142y,<br \/>\npotem powoli zastyg\u0142y, zacisn\u0119\u0142a wargi i spojrza\u0142a na mnie, bardzo cicho powiedzia\u0142a, \u017cebym przyni\u00f3s\u0142 \u015bmietniczk\u0119 i szczotk\u0119, pozmiatamy skorupy, popatrzy\u0142em wtedy na tulipany stoj\u0105ce na stole i chcia\u0142em zapyta\u0107 matk\u0119 \u2013 prawda, \u017ce to, co oficerowie m\u00f3wili o ojcu, to k\u0142amstwo, bo on wr\u00f3ci do domu, prawda, \u017ce wr\u00f3ci, lecz kiedy si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142em w jej stron\u0119, zobaczy\u0142em, \u017ce w\u0142a\u015bnie w\u0105cha tego jednego tulipana, a po jej b\u0142yszcz\u0105cych, mokrych oczach pozna\u0142em, \u017ce z trudem powstrzymuje \u0142zy, wola\u0142em wi\u0119c o nic nie pyta\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przek\u0142ad El\u017cbieta Cygielska Wieczorem schowa\u0142em budzik pod poduszk\u0119, \u017ceby us\u0142ysze\u0107 jego terkotanie i \u017ceby matka si\u0119 nie obudzi\u0142a, ale nim zadzwoni\u0142, ju\u017c nie spa\u0142em, tak si\u0119 szykowa\u0142em do tej niespodzianki. [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[6],"tags":[],"class_list":["post-153","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-irasok","has_no_thumb"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/153","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=153"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/153\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=153"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=153"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/gyorgydragoman.com\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=153"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}